Mikel Santiago „Ostatnia noc w Tremore Beach”

Mikel Santiago „Ostatnia noc w Tremore Beach”

Mikel Santiago „Ostatnia noc w Tremore Beach”

Mikel Santiago to hiszpański pisarz i muzyk w zespole rockandrollowym. Swoją karierę pisarską zaczął od krótkich historii, które publikował w Internecie. „Ostatnia noc w Tremore Beach” jest jego pierwszą powieścią, która odniosła ogromny sukces w Hiszpanii. W 2015 roku wydał swoją drugą książkę „El Mal Camino”

„Ostatnia noc w Tremore Beach” to pierwsza książka tego autora, którą czytałam. Gdybym powiedziała, że jest dobra – skłamałabym. Powieść jest po prostu znakomita! To majstersztyk w najczystszej postaci.

Peter Harper to kompozytor muzyczny, który znajduje się w martwym punkcie swojego życia. Świeżo rozwiedziony, z dala od dzieci spędza czas w wynajętym domu na jednej z irlandzkich wsi. Walcząc z brakiem weny spędza czas na rozmyślaniach o swoim życiu i tęsknocie za synem i córką. Pewnego burzowo-deszczowego wieczoru, ignorując swój wewnętrzny głos, ostrzegający go przed niebezpieczeństwem, wychodzi z domu i prawie ginie, rażony piorunem. Po tym tragicznym wydarzeniu Peter oprócz fizycznych skutków wypadku, zaczyna miewać potworne i bardzo realistyczne wizje. Straszne obrazy, niczym sen na jawie ostrzegają mężczyznę przed złem, które zbliża się do jego domu. Wraz z najbliższymi przyjaciółmi skrywającymi mroczną tajemnicę, próbuje zatrzymać nadchodzącą katastrofę. Niestety ostatnia noc w Tremore Beach nadciąga nieubłaganie niosąc ze sobą ból i śmierć…

Książka to opowieść o mężczyźnie, którego medialne pięć minut dobiegło końca. Dręczony snami i duchami z przeszłości, próbuje ratować samego siebie przed codzienną rutyną. Jego instynkt podpowiada mu, że nadciąga coś strasznego. Sam nie wie, czy walczyć z owym przeczuciem, czy poddać mu się do reszty.

Mikel Santiago stworzył niesamowitą i mroczną atmosferę z nutką tajemnicy skrywanej praktycznie przez każdego z bohaterów. Prosty styl pozbawiony jest niepotrzebnych przestojów w akcji. Ciekawa i niepowtarzalna fabuła oraz wartka akcja, dozowana stopniowo ze strony na stronę sprawiają, że od lektury trudno się oderwać.

Książka podobała mi się z trzech powodów. Po pierwsze główny bohater, którego poznajemy bliżej dzięki jego wspomnieniom i przemyśleniom jest tak realistycznie przestawiony, że czułam się jakbym go znała osobiście. Po drugie miejsce, uwielbiam książki, w których akcja dzieje się na wyspie lub wsi, a główne postacie mieszkają w domu oddalonym od pozostałych. Po trzecie za napięcie jakie autor stopniował a przez które nie mogłam spać po nocach i czytałam do późnych godzin.

Polecam!